Szlachetna Paczka dojechała do mety.
sobota, 10 grudnia 2011 21:38
Stowarzyszenie Rowerowa Brzoza i Brzoza Biega - ludzie pozytywnie zakręceni , jeżdżący rowerami i kochający bieganie oraz sympatycy – wspólnie po raz trzeci dołączyli do akcji Szlachetnej Paczki. Zrobiliśmy dużą paczkę składającą się w sumie z 49 paczek.Dzisiaj 10 grudnia szlachetna paczka dojechała do mety.
Paczki te zostały przekazane do 4 bydgoskich rodzin. Oprócz żywności , art. drogeryjnych, art. szkolnych były buty i kurtki i zimowe. Każde dziecko otrzymało dzięki wcześniejszej informacji właściwy rozmiar butów i kurtki.
Były również kołdry, pościel, ręczniki.
Oczywiście nie zabrakło słodyczy i zabawek dla najmłodszych. W tej paczce składającej się z wielu paczek był również odkurzacz, tapczan i wykładzina do mieszkania.
Dwie rodziny to panowie samotnie wychowujący dzieci. Pan Jarosław z czwórką dzieci i Pan Roger z trójką dzieci. Obydwie rodziny mieszkają w Bydgoszczy na Kapuściskach.
Dwie pozostałe rodziny, gdzie pojechały nasze paczki to matki samotnie wychowujące dzieci. Rodzina Pani Katarzyny z trójką dzieci – mieszka w centrum przy ul.Pomorskiej oraz rodzina Pani Beaty, wychowująca samotnie dziewięcioro dzieci mieszka na Błoniu.
Do każdej z ww. rodzin dojechaliśmy osobiście z wolontariusze i ze szlachetnej paczki tzw. opiekunem rodziny. Reakcje, jak zawsze pierwsze były dziec, to one nas witały już przed danym budynkiem gdzie mieszka rodzina. Nie trudno było trafić do mieszkania , pierwsze prowadziły dzieci. Oczywiście to również dzieci jako pierwsze rozpakowywały paczki, robiły to bardzo szybko jakby szukały czegoś specjalnego dla siebie.
Ojcowie i mamy przyglądali się całej sytuacji oczywiście dziękując wolontariuszom i myślę byli trochę zaskoczeni całą sytuacją .
Dzieci z pewnością uwierzyły, że Św. Mikołaj istnieje i roznosi paczki przed Świętami, ich ojcowie i mamy samotnie wychowujące dzieci myślę też trochę dzisiaj uwierzyli w Św. Mikołaja.
Jeszcze jedno u Pani Beaty wychowującej dziewięcioro dzieci po wniesieniu paczek, a było ich piętnaście nie było możliwości by rozłożyć wykładzinę – po prostu w niewielkim dwu pokojowym mieszkaniu zabrakło miejsca .
Oczywiście wykładzina została, a my wrócimy w tygodniu by ją zamontować.
Pozdrawiam i serdecznie dziękuję wszystkim darczyńcom.
Zbigniew Wiśniewski
To jest e mail który otrzymała Rowerowa Brzoza od wolontariusza - opiekuna rodziny
"Witam,
Po całej "akcji" wnoszenia prezentów do mieszkania gdy zostałam sama z rodziną nastała cisza. Pan Jarek nie mógł wykrztusić z siebie ani jednego słowa. Po chwili powiedział - nie wiem jak mam dziękować, jestem w dużym szoku. Ręce trzęsły mu się, a łzy stanęły mu w oczach. Sama nie wiedziałam co mam powiedzieć.
Wiedziałam, że jest to rodzina po przejściach, po traumatycznym przeżyciu i zareagują inaczej, niż wszyscy. W pewnym momencie bałam się nawet, że pan Jarek zemdleje!
Paczki zajmowały sporą część mieszkania, poprosiłam więc o otworzenie 2 z nich. Jeden z braci bliźniaków wstał i powoli, nieśmiało zaczął odpakowywać pierwszą paczkę. Była w niej żywność. Uśmiechnął się i pokazał tacie. Ten podszedł, uśmiechnął się i powiedział - oj tak.... tego nam brakuje. W drugiej paczce były środki czystości. Pan Jarek kiwał głową z niedowierzaniem. Powiedział, że nie wiedział, że jest u nas tylu dobrych ludzi, którzy bezinteresownie potrafią zrobić taki wspaniały prezent nieznajomej rodzinie.
Chciałam bardzo gorąco podziękować za to, że wybrali Państwo tą rodzinę. Dzięki Waszej pomocy zobaczyłam uśmiech na ich twarzach, oraz radość w ich oczach. Nadchodzące Święta Bożego Narodzenia będą z pewnością dla tej rodziny spokojniejsze oraz weselsze. Pan Jarek powiedział także, że teraz to musi być już tylko lepiej.
Pozdrawiam,
Paulina Żmijewska"
| « poprzednia | następna » |
|---|




